niedziela, 03 maja 2009
Chciałem o
Ocena: ujdzie. ;P
wtorek, 28 kwietnia 2009
W razie gdyby jakiś niezidentyfikowany osobnik płci niewiadomej zaplątał się na tego sweetaśnego i fajniuśkiego bloqaska, to niech nie myśli sobie od razu, że ten Iscariote jest nienormalny. :( Po prostu udostępnił mi swojego bloga, bo doszedł do wniosku, że sprawdzę się lepiej jako recenzent, o czym będziecie mogli się przekonać za jakieś 5 minut, gdy napiszę pierwszą recenzję - Dragonball Evolution.
piątek, 03 kwietnia 2009
Z takim tytułem notki ilość wejść na bloga powinna mi skoczyć ekstremalnie. Co prawda będą oni pewnie zawiedzeni, ale to już nie mój problem. Wyczytałem gdzieś, że ponoć na stronie MSN.co.uk jest ranking najskeksowniejszych matek w show-biznesie. Nie wiem, czy to prawda, bo mi się strona nie chce włączyć, ale listę sobie skombinowałem z innego portalu.
Jak dla mnie to nie ma się czym zachwycać. Jest mieszanka wyśmienitych aktorów, scenografie, kostiumy, muzyka, amerykański patos... ale kurdę i tak jakieś takie nijakie to wychodzi i mało przekonywujące. Jak dla mnie to hollywoodzka papka, która raczej mnie śmieszyła, chociażby z komicznie grającego Billa Nighy'a... w sumie to wszyscy dobrzy naziści wyglądają tu jak spiskujące w piaskownicy dzieci, a nie o to chyba chodziło. Tom jak lalusiem był, tak lalusiem jest dalej (jedynie w Tropic Thunder od tego odstąpił ^^), a iście Braveheartowska scena końcowa zamiast poruszyć, cieszy bo zaraz pojawią się napisy końcowe. W sumie czego się spodziewać po filmie twórcy X-manów i Superman: Powrót? Film do obejrzenia na raz, a na lekcję historii proponuję raczej jakiś dokument. Będzie rzetelniej, a może nawet i ciekawiej. Filmweb: 7,18/10 Iscariote: 5,5/10
poniedziałek, 30 marca 2009
No to jestem. 5/6 tygodni izolacji od bloga chyba wystarczy. Pora wrócić do internetowej rzeczywistości, gdzie mam względny spokój i wolnośc słowa. Obiecałem to też kilku osobom (dokładnie trzem) i muszę zająć czymś myśli, więc jestem. Co się wydarzyło i czemu mnie nie było? Nie pytajcie. Nie ma sensu, bo to wszystko jest totalnie bez sensu. Zostańmy przy filmach. Za dużo ich nie oglądałem. Byłem na długo oczekiwanych Watchmanach, oraz niedawno na Lektorze. Recenzje wkrótce się pojawią. Obejrzałem sporo odcinków całkiem niezłego serialu Grey's Anatomy i w ten sposób 4 sezony mam za sobą. Teraz oglądam pierwszy sezon Private Practice, ale średnio przypadł mi do gustu (dziwni bohaterowie) i tymczasowo na tym zastopuję moją eksploracje serialowych światów. Mam ogromną ochotę na jakieś koreańskie, odprężające produkcje, oraz durne komedie i pewnie na tym skupię się w najbliższym czasie. Moje życie wydaje mi się zbyt poważne, aby dokładać do tego jeszcze poważne fabuły i bohaterów. Moja legendarna grzywka zakręca jeszcze bardziej, schudłem 10 kilo, zrobiłem się strasznie dziwny i ogólnie nie wiem co to teraz będzie. Obiecane recenzje już wkrótce.
wtorek, 24 lutego 2009
W związku z moimi osobistymi problemami i sprawami ode mnie niezależnymi (niestety) zawieszam działalność blogerską. Nie mam na to czasu, ochoty, siły i ogólnie tymczasowo mam wszystko gdzieś. Jeśli ktoś to czyta to proszę mieć nadzieję, że polepszy mi się w przyszłości. Dlatego nic nie kasuje chociaż mam ochotę wywalić wszystko gdzieś i zamazać wszelkie ślady po mnie. Wszystkich przepraszam, wszystkim dziękuje. Nie wiecie nawet jak jest mi przykro. Ale inaczej nie potrafię. Wasz żałosny i niezbyt popularny Tomasz.
sobota, 07 lutego 2009
Niedawno wspominałem o filmowym Jeżu Jerzym. Dzisiaj postanowiłem napisać kilka słów o równie ciekawym projekcie. Co prawda jest to o wiele mniejszy projekt, ale o takich inicjatywach warto pisać, bo są zacne.
Mam nadzieję, że się nie obrażą za to że wykorzystuję ich obrazek. Klikać. ^^
Sidney Young - brytyjczyk, właściciel własnego czasopisma z plotkami o gwiazdach, człowiek nielubiany za to co robi, według wielu odpychający nieudacznik. Sidney jednak ma zapał do tego co robi. Postanowił że pewnego dnia będzie blisko gwiazd, będzie z nimi rozmawiał, będzie o nich pisał, a ich blask udzieli się również jemu. Postanawia wytrwać w tym postanowieniu. Nawet jeśli nieświadomie straci przy tym przyjaciół i zrazi do siebie ludzi, a idzie mu to świetnie i to przez calutki prawie film sprawiając, że śmiałem się o 2 w nocy nie zwracając uwagi na to, czy obudze rodzinę, czy nie. Dokładnie nie wiem, czy ten film jest tak genialny, że rozśmieszył mnie w roku 2008 najbardziej, czy po prostu trafił na mój dobry humor. Pojęcia nie mam, za to wiem na 100%, że trafił w to czego mi brakowało w komediach. Świetna muzyka, świetny klimat, świetna zabawa, świetni aktorzy, świetna parodia świata gwiazd. W dwóch słowach: świetna komedia. Filmweb: 6,73/10 Iscariote: 9/10
wtorek, 03 lutego 2009
Jest sobie typowe amerykańskie miasteczko. Nieopodal tego miasteczka jest wielka i zanieczyszczająca środowisko elektrownia. Liceum przygotowuje się do balu maturalnego. W tym momencie my mamy okazję pooglądać kilka udanych żartów rodem z liceum. Nie jest to poziom American Pie, ale mnie śmieszyło. Studniówka jest już gotowa, ale nagle opary z fabryki sprawiają, że trupy zaczynają ożywać. A sala pełna młodzieży to przecież idealne miejsce by pożywić się świeżym mięskiem. Jak na tego typu film to zombie wyglądają całkiem w porządku. Młodzież grająca w filmie też się udała reżyserowi (to jego drugi film na koncie). Humor? Jak najbardziej dla mnie. Jest kilka scena, które powalają. Żaba zombie, czy zombie słuchające rocka, a także kilka scen miłosnych. Twórcy starają się żartować praktycznie ze wszystkiego. Też z niektórych stereotypów, np. licealnych klubów sci-fi. Może to nie jest rozrywka najwyższych lotów, ale ogląda się to przyjemnie i nie odrzuca po pierwszych pięciu minutach. No i do tego jest rudowłosa bohaterka. Też na plus. Filmweb: 4,72/10 Iscariote: 6/10 |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Alfabetycznie:
Blogi:
Filmowe:
Inne:
Iscariote:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||